Jak to jest z tą teleportacją?

Jak to jest z tą teleportacją

Jakiś czas temu będąc w bibliotece wpadła mi w ręce książka Davida Darlinga pt. „Teleportacja”. Na początku pomyślałem, że pewnie będą w niej omówione jedynie aktualne postępy w tej dziedzinie oraz rozważania co i jak zrobić, aby w końcu marzenia wielu fanów sci-fi się ziściły. Na szczęście oprócz tego w książce znalazła się też cała masa innych ciekawych informacji, a nawet i więcej. Na początku oraz na końcu znajdują się dwie krótkie historyjki przedstawiające świat, w którym teleportacja jest elementem powszechnym i dostępnym dla każdego człowieka.

Wracając do właściwej treści książki autor stopniowo wprowadza czytelnika w dziedzinę fizyki oraz teleportacji, pokazując jak rozwinęło się nasze postrzeganie świata od czasów starożytnej Grecji, aż do czasów współczesnych. Omawiane są chronologicznie wydarzenia, eksperymenty oraz osoby jakie wpłynęły w znacznym stopniu na rozwój nauki. Przybliżane są teorie i hipotezy dominujące w danym okresie oraz te, które wydawały się w tamtych czasach niedorzeczne, a dzisiaj są dla nas oczywistością. Oprócz tego przedstawiona jest także pokrótce historia informatyki, internetu oraz kryptografii. Wszystko to, aby przybliżyć czytelnikowi jak złożonym problemem jest teleportacja i pokazać, że pozornie drobne sukcesy tak na prawdę stanowią ogromny krok do przodu.

Teleportacja, według tego jak przedstawił to David Darling, miała by polegać na „zeskanowaniu” człowieka lub innego teleportowanego obiektu na poziome kwantowym, zapisaniu informacji o aktualnym stanie każdej znajdującej się w nim cząsteczki, każdego atomu i kwantu, a następnie przesłanie tej informacji do miejsca docelowego. Po jej przesłaniu obiekt zostanie „rozmontowany” atom po atomie, a te z kolei zostaną posegregowane i wrzucone do odpowiednich pojemników, gdzie będą przechowywane do momentu, aż będą znów potrzebne. W miejscu docelowym natomiast po odebraniu przesłanej informacji teleporter będzie odbudowywał obiekt zgodnie z instrukcjami zawartymi w przesłanej wiadomości. Interesujący jest fakt, że materia nie jest przesyłana, a jedynie składowana w teleporterze. Przesyłane są jedynie informacje potrzebne do odbudowania teleportowanego obiektu.

Oprócz przedstawienia problemu od strony technicznej autor zastanawia się, jak ona będzie postrzegana od strony etycznej. Jak by nie patrzeć, podczas teleportacji, człowiek jest rozmontowywany atom po atomie, a później w innym miejscu składany w całość, jednak już z innego „kompletu” atomów. Zatem pytanie brzmi, czy dalej jesteśmy tą samą osobą, czy już kimś innym? Co z naszą świadomością? Co w przypadku, gdy podczas teleportacji wystąpi problem i zamiast teleportować się do miejsca docelowego powstanie tam nasz klon, a my nie zostaniemy „rozmontowani”? Która osoba w takim przypadku jest tą prawdziwą, która powinna zostać zlikwidowana, a która żyć dalej?

W książce autor opisuje historię z filmu (niestety nie pamiętam tytułu), w którym to właśnie wystąpiła tego typu sytuacja. Pewna kobieta chciał się teleportować z USA do Australii, aby załatwić tam sprawy zawodowe. Jednak coś poszło nie tak i po procesie skanowania wystąpił błąd, mimo to informacja o „zeskanowanej” kobiecie poszła w świat i po drugiej stronie powstała jej kopia. Dopiero po kilku dniach okazało się, jakie były skutki tej awarii. Zasady, które regulowały proces teleportacji obligowały firmę obsługującą teleporter do zniszczenia / zlikwidowania „oryginału”, gdy drugiej stronie udało się poprawnie odtworzyć obiekt, a oryginał nie został automatycznie „rozmontowany”. Od tego momentu zaczęło się polowanie na kobietę, która jeszcze wczoraj nie była świadoma skutków problemu, który wydarzył się kilka dni wcześniej, a teraz walczy o to by przeżyć.

Oprócz tej strony teleportacji autor zwrócił uwagę na fakt, że można ją wykorzystać także do celów medycznych, a dokładniej w dziedzinie transplantologii. Teleporter mógłby zeskanować dowolną część ciała np. wątrobę, serce lub nawet całą kończynę i w przypadku, gdy będzie to konieczne odtworzyć ją na podstawie zapisanej wcześniej informacji. Rozwiązało by to problem oczekiwania na organ od dawcy, ponieważ w takim przypadku mógłby on być dostępny w zasadzie od ręki.

Do tej pory wyobrażałem sobie teleportację jako przeniesienie fizycznie całego ciała przez jakiś tunel czasoprzestrzenny lub coś w tym stylu. Natomiast świadomość, że jest się rozkładanym na części i składanym w całość w innym miejscu jakoś nie specjalnie mnie przekonuje (zapewne nie tylko mnie). W każdym bądź razie wracając do książki, jest to zdecydowanie pozycja warta uwagi i jeśli ktoś zastanawia się czy ją przeczytać to zdecydowanie polecam.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *